Są książki biznesowe o sprzedaży. Są książki o zarządzaniu, marketingu, pieniądzach i produktywności. A potem pojawia się „Filozophia stylu” Zofii Kulewicz i człowiek zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem dobrze zorganizowana szafa nie ma z zarządzaniem więcej wspólnego, niż nam się wydaje.
Bo pomyślcie.
Mamy ograniczoną przestrzeń. Ograniczony budżet. Zasoby, z których część jest kompletnie niewykorzystywana. Nietrafione inwestycje. Zakupy pod wpływem emocji. Brak strategii. I rzeczy, które od pięciu lat zajmują miejsce tylko dlatego, że „może kiedyś się przydadzą”.
Brzmi jak szafa?
Czy może jak niejedna firma? 😉
Książka o ubraniach, która wcale nie jest tylko o ubraniach
„Filozophia stylu. Sztuka tworzenia stylowej i praktycznej szafy” to książka o budowaniu garderoby, własnego stylu i podejmowaniu bardziej świadomych decyzji zakupowych.
I od razu zaznaczę: nie trzeba być osobą, która rozpoznaje 17 odcieni beżu, żeby znaleźć tu coś dla siebie.
Nie jest to również książka wyłącznie dla kobiet.
Panowie, zostańcie.
Naprawdę.
Nikt nie będzie Was pytał, czy kolor taupe pasuje do Waszej karnacji. 😉
Temat dobrze zorganizowanej garderoby dotyczy właściwie każdego, kto przynajmniej raz rano stanął przed szafą pełną ubrań i pomyślał:
„Nie mam się w co ubrać”.
To zdanie jest zresztą jednym z większych fenomenów ekonomicznych naszych czasów. Można posiadać 87 rzeczy i jednocześnie nie mieć absolutnie nic.
Garderoba kapsułowa, czyli CRM dla ubrań
Jednym z tematów, które szczególnie zwracają uwagę, jest idea garderoby kapsułowej.
W dużym uproszczeniu chodzi o to, żeby mieć mniej rzeczy, ale takich, które:
- naprawdę nosimy,
- pasują do naszego życia,
- dobrze się ze sobą łączą,
- są spójne z naszym stylem,
- pozwalają szybko tworzyć różne zestawy.
Czyli zamiast 40 przypadkowych elementów – kilkanaście dobrze dobranych.
I właśnie tutaj odezwała się we mnie osoba zawodowo zajmująca się sprzedażą i procesami.
Bo garderoba kapsułowa to właściwie optymalizacja procesu operacyjnego pod tytułem „wychodzę z domu”.
Mniej zasobów.
Większa użyteczność.
Mniej chaosu.
Krótszy czas podejmowania decyzji.
Wyższy zwrot z inwestycji.
Brakuje tylko Excela z KPI dla marynarek. 😉
Panowie, Was też to dotyczy
Garderoba kapsułowa może wręcz szczególnie spodobać się osobom, które nie chcą poświęcać ubraniom zbyt wiele czasu.
Wyobraźmy sobie męską szafę, w której mamy kilka dobrych koszul, t-shirtów, dwie marynarki, kilka par spodni, odpowiednie buty i dodatki, a większość rzeczy można ze sobą dowolnie zestawiać.
Nie trzeba rano przeprowadzać narady zarządu.
Nie trzeba zastanawiać się przez 20 minut:
„Czy te spodnie pasują do tej koszuli?”
Pasują.
Bo taki był plan.
I właśnie to jest jedna z największych zalet świadomie zbudowanej garderoby: ona zaczyna pracować dla nas, zamiast generować kolejne decyzje.
A liczba decyzji, które codziennie podejmujemy i tak jest już wystarczająco duża.
Styl jako część marki osobistej
Dla mnie ciekawy jest również biznesowy wymiar tej książki.
Ubranie to przecież komunikat.
Nie najważniejszy. Nie powinien zastępować kompetencji. Ale trudno udawać, że nie ma znaczenia.
Szczególnie gdy pracujemy z klientami, prowadzimy szkolenia, występujemy publicznie, chodzimy na spotkania biznesowe, networking czy konferencje.
Zanim zdążymy opowiedzieć, czym się zajmujemy, druga osoba już nas zobaczyła.
Nie oznacza to oczywiście, że każdy przedsiębiorca powinien natychmiast kupić granatowy garnitur, a każda przedsiębiorczyni beżową marynarkę.
Wręcz przeciwnie.
Dobry styl nie polega na przebieraniu się za „człowieka biznesu”.
Chodzi raczej o znalezienie takiego sposobu ubierania się, który jest spójny z nami, naszą pracą i tym, jak chcemy być odbierani.
I tutaj „Filozophia stylu” daje sporo materiału do przemyślenia.
Najdroższe ubranie? To, którego nie nosisz
Jest jeszcze jeden aspekt, który bardzo mi się podoba: ekonomia szafy.
Bo cena na metce mówi nam zaskakująco niewiele.
Kupujemy marynarkę za 800 zł i nosimy ją 100 razy? Koszt jednego założenia to 8 zł.
Kupujemy „okazję” za 120 zł, która była tak fantastyczną okazją, że założyliśmy ją dokładnie raz?
Koszt użycia: 120 zł.
Nagle okazuje się, że tanie zakupy potrafią być bardzo drogie.
I chyba każdy ma w szafie przynajmniej jedną taką „inwestycję”.
Spodnie kupione, bo były przecenione.
Sukienkę na moment, kiedy wydarzy się bliżej nieokreślona okazja.
Sukienka kupiona kilka lat temu na wesele kuzynki, raz założona, cudowna, dalej wisi w szafie, bo nie ma innej okazji by ją ubrać…
Koszulę, która była świetna w sklepie, ale po pierwszym praniu rozpoczęła własne życie.
Buty, które wyglądają fantastycznie, pod warunkiem że się w nich nie chodzi.
To właśnie świadome budowanie garderoby pomaga ograniczyć takie zakupy.
„Może jeszcze schudnę”, czyli magazyn wysokiego składowania
Osobnym zjawiskiem są rzeczy przechowywane nie dla obecnego siebie, ale dla siebie hipotetycznego.
„Jak schudnę.”
„Jak przytyję.”
„Jak wrócą do mody.”
„Jak będę chodzić na eleganckie przyjęcia.”
„Jak zacznę nosić kapelusze.”
„Jak zostanę człowiekiem, który w sobotę rano chodzi po mieście w lnianym garniturze.”
I tak szafa przestaje być garderobą, a zaczyna pełnić funkcję archiwum planów strategicznych na lata 2026–2038.
Książka zachęca do spojrzenia na ubrania bardziej praktycznie: czy to pasuje do mojego życia teraz?
To bardzo dobre pytanie.
Nie tylko podczas porządkowania szafy.
Czy garderoba kapsułowa oznacza nudę?
Tutaj miałam pewną obawę.
Bo hasło „kapsułowa garderoba” czasami kojarzy się z internetowym zestawem:
biała koszula + jeansy + trencz + beżowy sweter + białe sneakersy.
Koniec.
Wszyscy wyglądamy identycznie i możemy spokojnie ruszać do pracy w skandynawskim start-upie.
Na szczęście sens kapsuły jest zupełnie inny.
Nie chodzi o to, żeby wszyscy mieli te same ubrania.
Chodzi o to, żeby mieć swoje ubrania – tylko dobrze dobrane.
Jeżeli ktoś kocha kolor, niech ma kolor.
Jeżeli ktoś chodzi głównie w czerni – świetnie.
Jeżeli ktoś najlepiej czuje się w jeansach i t-shircie – ok.
A jeżeli ktoś uwielbia marynarki, sukienki albo czerwone buty to dlaczego miałby z nich rezygnować?
Kapsuła nie powinna odbierać osobowości. Powinna usuwać przypadkowość.
A co to wszystko robi w „bibliotece biznesowej”?
Całkiem sporo.
Bo dla mnie ta książka zahacza o kilka tematów bardzo bliskich biznesowi:
markę osobistą, świadome decyzje, minimalizm, zarządzanie zasobami, finanse, wizerunek i oszczędność czasu.
Pokazuje też coś jeszcze.
Nie wszystko, czego mamy dużo, daje nam dużą wartość.
Dotyczy to ubrań.
Dotyczy narzędzi.
Dotyczy aplikacji.
Dotyczy usług.
Dotyczy klientów.
Czasem mniej, ale lepiej dobrane, daje znacznie więcej.
Czy polecam „Filozophię stylu”?
Tak! Szczególnie jeśli macie szafę, która jest pełna, ale regularnie twierdzicie, że nie macie się w co ubrać.
Jeśli kupujecie kolejną rzecz, a po miesiącu zastanawiacie się, dlaczego właściwie ją kupiliście.
Jeśli chcecie uporządkować swój wizerunek zawodowy.
Albo jeśli po prostu lubicie książki, po których człowiek zaczyna patrzeć trochę inaczej na zwyczajne rzeczy.
Panom również polecam.
Nawet jeśli słowo „garderoba kapsułowa” brzmi dla Was jak miejsce, w którym astronauci NASA przechowują garnitury.
Bo ostatecznie nie chodzi o modę.
Chodzi o to, żeby rano otworzyć szafę, wyjąć kilka rzeczy, ubrać się i wyjść.
Bez kryzysu.
Bez negocjacji.
Bez przekładania siedmiu wieszaków.
Bez odkrywania koszuli kupionej w 2019 roku z metką.
Moja ocena książki „Filozophia stylu” – Zofia Kulewicz
Dla kogo? Dla kobiet i mężczyzn, przedsiębiorców, managerów, osób budujących markę osobistą i wszystkich właścicieli szafy z kategorii „dużo wszystkiego, mało do ubrania”.
Największy plus: praktyczne spojrzenie na styl i świadome budowanie garderoby.
Efekt uboczny: istnieje spore ryzyko, że po przeczytaniu zaczniecie podejrzliwie patrzeć na połowę zawartości swojej szafy.
A potem przyjdzie najtrudniejsze pytanie: „Czy naprawdę tego potrzebuję?”
I tego pytania zarówno w szafie, jak i w biznesie zdecydowanie warto nauczyć się zadawać.
A jeśli sami nie potraficie na nie odpowiedzieć, to może warto przy szafie lub zakupach skorzystać z usług profesjonalnej stylistki… ale to już zupełnie inna historia.
O autorce:
Kim jest Zofia Kulewicz – ZOPHIA Stylistka?
Zofia Kulewicz, szerzej znana jako ZOPHIA Stylistka, to polska osobista stylistka, przedsiębiorczyni, edukatorka i autorka książki „Filozophia stylu. Sztuka tworzenia stylowej i praktycznej szafy”.
Co ciekawe, jej zawodowa historia nie zaczęła się od mody. Ukończyła studia ekonomiczne, następnie pracowała w korporacji i została managerką zespołu. Po pięciu latach zdecydowała się jednak odejść z etatu i zawodowo zająć tym, co naprawdę ją interesowało czyli stylem i wizerunkiem. Od 2015 roku pracuje jako osobista stylistka.
To ciekawy wątek także pod kątem zawodowym, bo jej historia jest właściwie przykładem przebranżowienia i zbudowania biznesu wokół własnej specjalizacji.
Od stylistki do własnej marki
Pod marką ZOPHIA Osobista Stylistka Zofia zajmuje się m.in. przeglądami szaf, budowaniem garderoby, zakupami z klientami i kompleksowymi metamorfozami wizerunkowymi. Pracuje również z klientami biznesowymi i premium.
Rozwinęła przy tym sporą działalność edukacyjną. Prowadzi szkolenia dla przyszłych stylistów oraz warsztaty dotyczące wizerunku dla firm. Jest także twórczynią kanału ZOPHIA Stylistka na YouTube, który według aktualnych informacji na jej stronie przekroczył 200 tys. subskrybentów i dziesiątki milionów wyświetleń.
Od 2019 roku jest również współwłaścicielką i dyrektorką kreatywną marki odzieżowej ANSIN.
I tutaj pojawia się „Filozophia stylu”
W listopadzie 2023 roku wydała książkę „Filozophia stylu”, w której zebrała doświadczenia z ponad ośmiu lat pracy z klientami, setek przeglądów szaf i wielu godzin wspólnych zakupów.
Jej podejście można streścić mniej więcej tak: nie chodzi o to, żeby mieć dużo ubrań ani bez końca gonić za trendami. Chodzi o stworzenie szafy, która rzeczywiście działa.
Zofia Kulewicz jest ciekawym przykładem osoby, która zbudowała markę osobistą, społeczność, produkty edukacyjne, książkę i biznes wokół swojej eksperckiej wiedzy. To bardzo dobrze uzasadnia obecność „Filozophii stylu” w bibliotece biznesowej.