– Idziesz dzisiaj na imprezę?
– Nie mogę.
– Dlaczego?
– Bo jutro idę do pracy.
– Przecież jest sobota.
– Wiem. Pracuję w Januszeksie.
Brzmi znajomo? Oczywiście z przymrużeniem oka. Nie każda mała firma jest Januszeksem i nie każdy właściciel przedsiębiorstwa zasługuje na memy z wąsem. Ale chyba każdy z nas zna historię znajomego, który usłyszał:
„Na początku może nie zarobisz dużo, ale zdobędziesz doświadczenie.”
Po roku nadal zdobywa doświadczenie. Pensji trochę mniej.
Czym właściwie jest Januszeks?
To określenie funkcjonujące w internetowym slangu. Oznacza firmę, w której właściciel oczekuje lojalności, poświęcenia i dyspozycyjności 24/7, ale gdy przychodzi do wynagrodzenia, przestrzegania prawa pracy czy zwykłego szacunku… nagle zapada cisza.
Typowe cechy?
- wynagrodzenie „będzie jutro”,
- nadgodziny „przecież jesteśmy rodziną”,
- brak procedur,
- wszystko ustalane „na gębę”,
- chaos organizacyjny,
- oszczędzanie na wszystkim,
- rotacja pracowników większa niż promocje w dyskontach.
15 tekstów, które powinny zapalić czerwoną lampkę
Jeżeli podczas rozmowy rekrutacyjnej usłyszysz kilka z poniższych zdań… warto zachować czujność.
1. „U nas wszyscy są jak rodzina.”
Rodzina jest świetna. Do momentu, aż okaże się, że rodzinie nie wypada liczyć nadgodzin.
2. „Na początku umowa nie jest potrzebna.”
Jeżeli współpraca zaczyna się od unikania papierów, zwykle kończy się problemami.
3. „Pieniądze nie są najważniejsze.”
To prawda. Ale dziwnym trafem najbardziej powtarzają to osoby, które wypłacają je z opóźnieniem.
4. „Premia zależy od mojego uznania.”
Czyli od faz księżyca.
5. „Musisz być elastyczny.”
Tłumaczenie: pracujesz wtedy, kiedy firma sobie przypomni.
6. „Nie patrzymy na godziny.”
To działa w dwie strony?
Nie.
7. „Mamy startupowy klimat.”
Po czym okazuje się, że startup istnieje od 18 lat.
8. „Komputer możesz przynieść swój.”
A może jeszcze własne biurko i papier do drukarki?
9. „Urlop? Dogadamy się.”
Najczęściej… nie dogadacie się.
10. „Nie mamy budżetu na szkolenia.”
Ale wymagania są na poziomie eksperta z piętnastoletnim doświadczeniem.
11. „Telefon możesz odbierać po godzinach.”
Bo klient przecież nie wie, że masz życie prywatne.
12. „Pracujemy pod presją.”
Czyli wszystko jest na wczoraj.
13. „Tutaj każdy robi wszystko.”
A więc handlowiec naprawia drukarkę, księgowa odbiera paczki, a marketing myje ekspres.
14. „Atmosfera jest najważniejsza.”
Zwłaszcza gdy ma zastąpić podwyżkę.
15. „Jak się sprawdzisz, będzie lepiej.”
Pytanie brzmi: kiedy?
Skąd biorą się Januszeksy?
Nie zawsze ze złej woli.
Czasami właściciel po prostu nigdy nie nauczył się zarządzania ludźmi. Świetnie zna swój fach, ale nie potrafi prowadzić firmy. Nie ma procesów, planowania ani delegowania zadań.
Problem zaczyna się wtedy, gdy cały ciężar tego chaosu spada na pracowników lub współpracowników.
Jak się chronić?
Zadawaj pytania.
Podczas rozmowy kwalifikacyjnej nie tylko firma sprawdza Ciebie.
Ty również sprawdzasz firmę.
Zapytaj o:
- sposób rozliczeń,
- terminy wypłat,
- nadgodziny,
- onboarding,
- zakres obowiązków,
- strukturę zespołu,
- sposób komunikacji.
Jeżeli na większość pytań słyszysz:
„To się zobaczy…”
…warto zachować ostrożność.
Poproś o wszystko na piśmie.
Ustalenia zapisane w mailu są warte zdecydowanie więcej niż:
„Spokojnie, dogadamy się.”
Poszukaj opinii.
LinkedIn, Google, GoWork, grupy branżowe.
Jedna negatywna opinia niczego nie przesądza.
Pięćdziesiąt podobnych historii? To już sygnał.
Obserwuj pierwsze tygodnie.
- nikt nie wie, czym masz się zajmować,
- każdy mówi co innego,
- wszystko jest pilne,
- nie ma wdrożenia,
- nikt nie odbiera telefonu od właściciela…
A może problem nie leży tylko po jednej stronie?
Warto pamiętać, że czasami również pracownicy i współpracownicy mają nierealistyczne oczekiwania.
Nie każda firma oferuje od razu wysokie wynagrodzenie, prywatnego baristę, czterodniowy tydzień pracy i służbowego Teslę.
Zdrowa współpraca opiera się na uczciwości z obu stron.
Problem zaczyna się wtedy, gdy jedna strona obiecuje znacznie więcej, niż jest w stanie dostarczyć.
Dobra firma nie musi być korporacją
Na zakończenie…
Jeżeli podczas rozmowy słyszysz:
„U nas naprawdę nie patrzymy na pieniądze.”
…to upewnij się, że nie chodzi wyłącznie o pieniądze, które mają trafić do Ciebie.
Bo dobra współpraca nie opiera się na wielkich obietnicach.
Opiera się na prostych zasadach: jasnych ustaleniach, terminowości, wzajemnym szacunku i dotrzymywaniu słowa.
A to, wbrew pozorom, nadal jest najlepszy model biznesowy.
*grafiki przygotowane dzięki ChatGPT