Dlaczego robisz wszystko dobrze… a i tak stoisz w miejscu?
Pamiętam jedną rozmowę sprzed kilku lat.
Siedziałyśmy przy kawie. Ona – świetna handlowczyni. Wyniki? Dowiezione. Klienci? Zadowoleni. Szef? Nigdy się nie czepiał.
I nagle mówi:
„Wiesz co? Chyba coś jest ze mną nie tak. Wszyscy idą do przodu, a ja stoję.”
Znasz to uczucie?
Bo ja aż za dobrze.
I właśnie dlatego książka „Nie podcinaj sobie skrzydeł” uderzyła mnie trochę mocniej, niż się spodziewałam.
To nie brak kompetencji. To… nawyki
Najgorsza pułapka w rozwoju zawodowym?
Myślenie: „muszę się jeszcze więcej nauczyć”.
A co, jeśli problemem nie jest brak umiejętności… tylko rzeczy, które robisz automatycznie?
Sally Helgesen i Marshall Goldsmith rozkładają to na czynniki pierwsze i pokazują 12 nawyków, które często wyglądają jak zalety.
I tu zaczyna się robić ciekawie.
„Bycie miłą” może Cię blokować (serio)
Na przykład:
- pomagasz wszystkim (bo przecież wypada)
- nie mówisz o swoich sukcesach (bo nie chcesz się chwalić)
- robisz więcej niż trzeba (bo jesteś zaangażowana)
Brzmi jak idealny pracownik, prawda?
No właśnie.
Problem w tym, że:
- nikt nie widzi Twoich wyników
- jesteś „tą od ogarniania”, a nie „tą od decyzji”
- bierzesz na siebie za dużo, a strategiczne tematy omijają Cię bokiem
I nagle okazuje się, że robisz wszystko dobrze… tylko nie to, co prowadzi do awansu.
Mój moment „ouch”
Czytając tę książkę, miałam kilka takich momentów, gdzie człowiek się uśmiecha… a potem myśli:
„No dobra. Znam taki przypadek.”
Najbardziej uderzył mnie jeden schemat:
czekanie, aż ktoś sam zauważy.
Bo przecież:
- wyniki mówią same za siebie
- dobra robota się obroni
- nie trzeba się „sprzedawać”
Tyle że… w realnym świecie biznesu to tak nie działa.
Jeśli nie komunikujesz swojej wartości, to dla wielu osób ona po prostu nie istnieje.
Brutalne? Trochę tak. Prawdziwe? Bardzo.
Ta książka nie głaszcze – ale robi to z klasą
To nie jest kolejny poradnik w stylu:
„uwierz w siebie, a wszystko będzie dobrze”.
Tu jest konkret:
- nazwane zachowania
- pokazane konsekwencje
- podane sposoby zmiany
Co ważne – bez oceniania.
Autorzy dobrze rozumieją, skąd biorą się te nawyki. Nie próbują Cię „naprawiać”. Raczej pomagają zobaczyć, co Ci nie służy.
Największa wartość? Świadomość
Po tej książce nie wychodzisz z listą „10 kroków do sukcesu”.
Wychodzisz z czymś ważniejszym:
świadomością swoich własnych schematów.
I nagle zaczynasz zauważać rzeczy typu:
- „znowu biorę za dużo na siebie”
- „znowu nie powiedziałam/em o swoim sukcesie”
- „znowu czekam zamiast działać”
A to jest moment, w którym zaczyna się realna zmiana.
Dla kogo jest ta książka?
Nie tylko dla kobiet na wysokich stanowiskach – jak sugeruje opis.
Według mnie najbardziej skorzystają:
- handlowczynie, które „robią wynik”, ale nie mają wpływu
- specjalistki, które są niezastąpione… ale niewidoczne
- osoby, które czują, że „stać je na więcej”, tylko coś je blokuje
I powiem coś może niepopularnego: wielu facetów też by tu znalazło siebie 🙂
Czy warto przeczytać?
Krótko?
Tak – jeśli masz wrażenie, że:
- pracujesz dużo, ale niekoniecznie mądrze strategicznie
- ktoś mniej kompetentny robi większą karierę
- coś Cię hamuje, tylko nie wiesz co
To nie jest książka, która zrobi robotę za Ciebie.
Ale pokaże Ci bardzo wyraźnie, gdzie sama sobie ją utrudniasz.
Na koniec – jedna myśl, która została ze mną
Nie chodzi o to, żeby pracować więcej.
Nie chodzi nawet o to, żeby być lepszą.
Chodzi o to, żeby przestać robić rzeczy, które podcinają Ci skrzydła.
I czasem… to jest najtrudniejsze.