Punkt wyjścia
Poznałam je w momencie, w którym teoretycznie robiły wszystko dobrze.
Prowadziły firmę rekrutacyjną. Specjalizowały się w stanowiskach średniego szczebla – miały doświadczenie, procesy, klientów. Były aktywne.
Regularnie pojawiały się na:
- targach pracy
- konferencjach branżowych
- spotkaniach networkingowych
I właśnie tam pojawiał się problem.
Bo kiedy zapytałam:
„Po co tam jesteście?”
…zapadła cisza.
A potem padły odpowiedzi:
- „żeby się pokazać”
- „żeby poznać ludzi”
- „bo wypada”
I to był moment, w którym wszystko stało się jasne.
One inwestowały czas i energię w działania, które nie miały żadnego systemowego przełożenia na sprzedaż.
Moment, w którym wszystko się zmieniło
Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało dobrze:
-były kompetencje
-była aktywność
-były kontakty
… ale brakowało jednego elementu: strategii, która łączy działania w efekt biznesowy.
Bo prawda jest brutalnie prosta:
Networking bez celu nie sprzedaje.
Widoczność bez komunikatu nie działa.
Moja rola
Nie przyszedłem tam „nauczyć ich LinkedIna”.
To byłoby za płytkie.
Moim zadaniem było: przeprojektować sposób, w jaki budują relacje, komunikują wartość i generują sprzedaż
Co zmieniliśmy (i dlaczego to zadziałało)
1. Z „robimy rekrutację” na „rozwiązujemy konkretny problem biznesowy”
Wcześniej komunikacja wyglądała tak: „Zajmujemy się rekrutacją stanowisk średniego szczebla”
Poprawnie, ale kompletnie nieskutecznie.
Zmieniliśmy to na:
-dla kogo dokładnie pracują
-jakie błędy rekrutacyjne eliminują
-ile kosztuje brak właściwej osoby
Efekt?
Zaczęły prowadzić rozmowy, które miały sens dla klienta nie tylko dla nich.
2. Networking przestał być przypadkiem
Zamiast:
- zbierania wizytówek
- luźnych rozmów
- „bycia obecnym”
pojawiło się:
– świadome prowadzenie rozmów
– filtrowanie kontaktów
– szukanie realnych punktów współpracy
Jedna zmiana: każda rozmowa miała mieć potencjał biznesowy albo jasny powód, dlaczego go nie ma.
3. LinkedIn jako brakujące ogniwo
Wcześniej: wydarzenie się kończyło = relacja się kończyła
Po zmianie:
- każda znajomość trafiała na LinkedIn
- pojawiały się posty podsumowujące wydarzenia
- budowały się mikrospołeczności wokół ich treści
I tu nastąpił przełom: zaczęły być widoczne nie tylko na wydarzeniach, ale codziennie online.
4. Z aktywności do efektu
W ciągu kolejnych tygodni wydarzyło się coś, czego wcześniej brakowało:
- odezwały się osoby poznane na wydarzeniach
- pojawiły się zapytania ofertowe
- zaczęły się rozmowy o współpracy
Bez zwiększania liczby wydarzeń.
Bez większego wysiłku.
Tylko dzięki temu, że działania zaczęły mieć sens i kierunek.
Efekt, który naprawdę ma znaczenie
Nie chodzi o to, że:
- wzrosła liczba kontaktów
- zwiększyły się zasięgi
To są tylko wskaźniki.
Najważniejsze było to: one w końcu wiedziały, po co robią to, co robią!
Co było prawdziwym „game changerem”?
Nie networking.
Nie LinkedIn.
Nie wydarzenia.
Tylko: połączenie tych elementów w jeden, świadomy proces sprzedażowy
Z perspektywy doradcy
Widzę to bardzo często.
Firmy:
- są aktywne, ale nieskuteczne
- inwestują czas, ale nie mają zwrotu
- „coś robią”, ale nie wiedzą dlaczego
I to nie jest problem narzędzi.
To problem braku strategii.
Dlatego moja rola nie polega na:
– doradzaniu „co publikować”
– sugerowaniu „gdzie być”
Tylko na: budowaniu systemów, które zamieniają działania w wyniki.
Podsumowanie
Ta historia nie jest o rekrutacji.
Jest o czymś znacznie ważniejszym: o przejściu z chaosu działań do świadomego procesu sprzedaży.
Bo kiedy wiesz:
- po co jesteś na wydarzeniu
- z kim rozmawiasz
- co komunikujesz
- i jak to domykasz dalej
… sprzedaż przestaje być przypadkiem.
Zaczyna być regularnym, konsekwentnym działaniem.
Jeśli widzisz tu siebie
Jeśli:
- jesteś aktywna/aktywny, ale to nie przekłada się na klientów
- robisz networking, ale bez efektu
- masz kompetencje, ale trudno je sprzedać
- nie dostajesz zapytań na swoją skrzynkę mailową
- nie dostajesz zapytań na LinkedIn
- nie pojawiasz się na networkingach, albo pojawiasz się, ale nie wiesz czy robisz to dobrze
- szukasz wymówek zamiast działać
to możliwe, że nie potrzebujesz więcej działań, tylko lepiej zaprojektowanej strategii / systemu / kalendarza / kreatywnych pomysłów / treści.
Coaching sprzedażowy
I właśnie tym się zajmuję – coachingiem sprzedażowym.
Pomagam przedsiębiorcom i specjalistom przejść od punktu wyjścia do skutecznych działań sprzedażowych oraz konsekwentnie rozwijać sprzedaż w oparciu o sprawdzony proces.
W swojej pracy:
• pokazuję, jak wyjść z impasu i zacząć działać sprzedażowo,
• wyjaśniam, dlaczego regularność w działaniach sprzedażowych jest kluczowa dla osiągania rezultatów,
• tłumaczę różnice między budowaniem wizerunku, budowaniem relacji, marketingiem i sprzedażą,
• pomagam zrozumieć cały proces sprzedaży, ponieważ to właśnie jego znajomość pozwala skutecznie ruszyć do przodu i osiągać lepsze wyniki.