Ania: Jak rozumiesz pojęcie „wysokiej wrażliwości” w kontekście pracy?
Marta: Wysoka wrażliwość w pracy to dla mnie cecha, która dobrze rozumiana i wykorzystana – może stać się ogromnym zasobem zawodowym. Ale nie zawsze tak było. Przez lata wokół osób wysoko wrażliwych narosło wiele stereotypów: że są zbyt emocjonalne, mniej odporne czy gorzej radzą sobie w biznesie. Tymczasem moje doświadczenie pokazuje, że można wyjść z tego schematu. WWO często są niezwykle empatyczne, uważne, kreatywne i świetnie odczytują potrzeby innych ludzi. Potrafią budować relacje, wyłapywać niuanse, przewidywać napięcia w zespołach czy dostrzegać rzeczy, które umykają innym. W świecie HR, szkoleń czy pracy z ludźmi to ogromna wartość.
Jednocześnie wysoka wrażliwość ma też swoją drugą stronę. Dzisiejszy rynek pracy jest bardzo dynamiczny, głośny i pełen bodźców. Ciągłe zmiany, presja czasu, multitasking czy przebodźcowane środowisko potrafią być dla WWO obciążające. Sama wielokrotnie doświadczyłam zmęczenia nadmiarem, trudności w stawianiu granic czy poczucia, że muszę za wszelkę cenę dopasować się do innych. I właśnie dlatego tak ważna jest samoświadomość. Na to w jakim jestem teraz punkcie z wysoką wrażliwością w pracy, pracowałam przez kilka lat. Zrozumiałam, że wysoka wrażliwość nie wymaga tłumienia, ale nauczenia się, jak z nią współpracować. Dlatego dziś edukuję innych w tym obszarze i prowadzę szkolenia wspierające WWO zawodowo. Opieram je na czterech filarach dobrostanu i łagodnego rozwoju: samoświadomości, stawianiu granic, odnajdywaniu własnego kierunku oraz budowaniu odwagi do działania w zgodzie ze sobą. Chcę pokazywać, że można rozwijać karierę bez rezygnowania ze swojej wrażliwości.
Ania: Kiedy po raz pierwszy zauważyłaś u siebie cechy wysokiej wrażliwości?
Marta: Myślę, że cechy wysokiej wrażliwości były ze mną od zawsze, choć przez długi czas nie potrafiłam ich nazwać. Już jako dziecko czułam, że odbieram świat inaczej niż większość ludzi wokół mnie. Miałam inne zainteresowania, zadawałam dziwne pytania, długo analizowałam różne sytuacje i bardzo intensywnie przeżywałam emocje (w sobie). Często dostrzegałam rzeczy, których inni nie zauważali albo nie przywiązywali do nich większej wagi. Miałam silne poczucie sprawiedliwości, buntowałam się przeciwko złemu traktowaniu siebie, zwierząt i ludzi.
Z perspektywy czasu widzę, że moja wrażliwość była widoczna również dla otoczenia. Myślę, że rówieśnicy wyczuwali moją „inność”, choć wtedy nie rozumiałam jeszcze, skąd bierze się poczucie niedopasowania. Nie zawsze było mi łatwo odnaleźć się w grupie. Bardzo mocno przeżywałam odrzucenie, plotki, ocenianie czy niesprawiedliwe traktowanie. Nawet pozornie drobne sytuacje potrafiły zostać ze mną na długo, bo analizowałam je wielokrotnie i głęboko je odczuwałam. W tamtym czasie traktowałam to raczej jako swoją słabość niż cechę, która może mieć wartość.
Dziś widzę, że to właśnie ta cecha pozwala mi lepiej rozumieć ludzi, dostrzegać więcej i budować autentyczne relacje. Choć droga do zaakceptowania swojej wrażliwości nie była łatwa i dość długa, to dziś wiem, że jest ona integralną częścią mnie i ogromnie wpłynęła na to, kim jestem – zarówno prywatnie, jak i zawodowo.
Ania: Jak Twoja wrażliwość wpływa na codzienne funkcjonowanie zawodowe?
Marta: Moja wysoka wrażliwość bardzo mocno wpływała i nadal wpływa na moje codzienne funkcjonowanie zawodowe. Nie zawsze jednak był to wpływ łatwy czy komfortowy. Pracuję w branży HR, czyli w środowisku opartym na relacjach, emocjach i pracy z ludźmi, więc teoretycznie wrażliwość powinna być tam atutem. Rzeczywistość bywa jednak bardziej złożona. Przez lata trafiałam na osoby i miejsca, w których moja uważność, emocjonalność czy głębokie analizowanie różnych sytuacji nie były w pełni akceptowane czy rozumiane. Przełom pojawił się dopiero wtedy, gdy zaczęłam czytać o wysokiej wrażliwości i lepiej rozumieć samą siebie. Z czasem zaczęłam świadomie zmieniać swoje życie zawodowe i dojrzewać do bycia sobą w pełni – bez ciągłego dopasowywania się do oczekiwań innych ludzi czy środowisk, które kompletnie do mnie nie pasowały. Zaczęłam budować własne „strategie przetrwania”, jak sama je nazywam. To różne metody pomagające radzić sobie z nadmiarem bodźców, stresem, toksycznymi relacjami czy emocjonalnym przeciążeniem. Dziś wiem, że moja wrażliwość nie przeszkadza mi w pracy – pod warunkiem, że potrafię o siebie zadbać i pracować w zgodzie ze sobą.
Ania: Jak reagujesz na presję czasu lub wielozadaniowość?
Marta: Presja czasu nigdy nie była środowiskiem, w którym czuję się komfortowo, ale nauczyłam się w niej funkcjonować. Zauważyłam jednak, że sama presja nie jest dla mnie największym wyzwaniem. Znacznie trudniej funkcjonuje mi się w chaosie organizacyjnym – szczególnie wtedy, gdy brakuje jasnego kierunku, spójnej komunikacji czy sensownego planowania działań. Bardzo źle odnajduję się w środowiskach, które określa się dziś modnym hasłem „dynamiczne środowisko pracy”, jeśli w praktyce oznacza ono ciągłe zmiany decyzji, brak priorytetów, nieustanne gaszenie pożarów i funkcjonowanie bez większej wizji czy celu. Jako WWO potrzebuję poczucia sensu, uporządkowania i świadomości, że moja praca realnie do czegoś prowadzi. Gdy zadania są wykonywane chaotycznie, trafiają „do szuflady” albo zmieniają się co chwilę bez uzasadnienia, odczuwam przeciążenie i spadek efektywności.
Jeśli chodzi o wielozadaniowość, przez lata byłam przekonana, że to jedna z moich mocnych stron. Potrafię działać szybko, łączyć wiele wątków i organizować różne procesy jednocześnie. Dziś jednak patrzę na multitasking bardziej świadomie. Coraz więcej badań pokazuje, że taki model wcale nie zwiększa efektywności, a wręcz obciąża układ nerwowy i utrudnia koncentrację. Dlatego obecnie staram się pracować w duchu pracy głębokiej. Skupiam się na jednym zadaniu naraz, ograniczam rozpraszacze i daję sobie przestrzeń na spokojne myślenie oraz analizę.
Ania: Czy masz poczucie, że Twoja wrażliwość jest rozumiana przez współpracowników lub przełożonych?
Marta: Dzisiaj zdecydowanie częściej mam takie poczucie. Na początku swojej drogi zawodowej w HR kilkukrotnie spotykałam się z niezrozumieniem współpracowników czy przełożonego. Myślę, że wynikało to z kilku rzeczy. Po pierwsze, sama jeszcze nie wiedziałam, czym właściwie jest wysoka wrażliwość i jak ogarniać swoje emocje. Po drugie, jeszcze kilka lat temu temat ten praktycznie nie istniał w przestrzeni zawodowej. Dziś mam wrażenie, że zmienia się zarówno rynek pracy, jak i świadomość ludzi. Coraz więcej mówi się o dobrostanie psychicznym, neuroróżnorodności, empatii czy zdrowym środowisku pracy. Być może miałam też szczęście spotkać w innych organizacjach bardziej otwartych ludzi.
Myślę też, że moja własna wysoka wrażliwość bardzo otworzyła mnie na innych ludzi. Dzięki temu, że sama wiem, jak wygląda poczucie niezrozumienia czy niedopasowania, mam ogromne pokłady empatii, akceptacji i ciekawości wobec różnorodności. W pracy z ludźmi to niezwykle pomaga. Staram się nie oceniać pochopnie, słuchać uważnie i dostrzegać, że każdy funkcjonuje inaczej.
Ania: Jak budujesz relacje w pracy jako osoba wysoko wrażliwa?
Marta: Relacje w obu światach, są dla mnie jedną z najważniejszych wartości. I myślę, że nie wynika to wyłącznie z wysokiej wrażliwości, ale po prostu z mojego podejścia do ludzi i życia. Gdyby ktoś zapytał mnie, co jest dla mnie najważniejsze w pracy, odpowiedziałabym bez wahania: ludzie. To właśnie relacje budują atmosferę, poczucie bezpieczeństwa, motywację i sens działania. Można mieć świetne stanowisko czy atrakcyjne benefity, ale jeśli wokół brakuje dobrych relacji, bardzo trudno funkcjonować (mi) z lekkością i zaangażowaniem.
Bardzo świadomie buduje relacje zawodowe. Nie zależy mi na powierzchownych kontaktach czy dużej liczbie znajomości. Zdecydowanie bliższe są mi relacje długofalowe, autentyczne i oparte na podobnym systemie wartości. Ogromne znaczenie mają dla mnie takie rzeczy jak szacunek, szczerość, empatia czy sposób traktowania innych ludzi. Myślę, że właśnie ten system wartości jest moim wewnętrznym „radarem”, który bardzo szybko pokazuje mi, z kim będzie mi po drodze, a przy kim pojawia się dyskomfort.
Z perspektywy WWO to szczególnie ważne, ponieważ toksyczne relacje wyjątkowo mocno wpływają na nasz dobrostan. Długotrwałe funkcjonowanie wśród osób manipulujących, agresywnych czy chaotycznych emocjonalnie może prowadzić do ogromnego przeciążenia psychicznego. Dlatego nauczyłam się bardziej świadomie dobierać ludzi, z którymi współpracuję i którym daję dostęp do swojej energii.
Ania: Jakie zalety daje Ci wysoka wrażliwość w pracy?
Marta: Wysoka wrażliwość daje mi w pracy bardzo dużo wartościowych kompetencji, choć przez długi czas sama nie potrafiłam tego dostrzec. Kiedyś skupiałam się głównie na trudnościach związanych z przebodźcowaniem czy silnym przeżywaniem różnych sytuacji. Dopiero z czasem zrozumiałam, że za wysoką wrażliwością stoi również ogromny potencjał, który odpowiednio wykorzystany może stać się dużą przewagą zawodową.
Jedną z takich cech jest ogromna ciekawość świata i ludzi. Mam naturalną potrzebę rozwoju, zdobywania wiedzy i ciągłego poszerzania kompetencji. Bardzo lubię się uczyć, analizować nowe zjawiska i szukać głębszego zrozumienia różnych tematów. Mam wiele pasji, pracuje w kilku obszarach, dużo podróżuję, czytam 60 książek rocznie…
Wysoka wrażliwość daje mi też dużą empatię i otwartość na drugiego człowieka. Potrafię słuchać, zauważać emocje, budować atmosferę bezpieczeństwa i autentycznego kontaktu, co w pracy z ludźmi jest niezwykle ważne. Empatia jest moim nr 2 w kompetencjach wg Gallupa.
Moją mocną stroną jest również głęboka analiza i patrzenie na sytuację z wielu perspektyw. Zanim podejmę decyzję, staram się zrozumieć szerszy kontekst, przewidzieć konsekwencje i dostrzec niuanse, które często umykają innym.
Towarzyszy mi też duże zaangażowanie, ambicja i motywacja do działania. Jeśli coś robię, robię to naprawdę na sto procent, albo i na więcej, bo mam w sobie również sporo perfekcjonizmu, który (już zmniejszyłam, choć) pomaga mi bardzo dbać o jakość pracy.
Coraz częściej czuję też, że mam w sobie ogromny potencjał i zastanawiam się, jak mogę rozwijać go dalej. Myślę, że wiele WWO ma podobny problem – mimo dużych kompetencji, doświadczenia czy wiedzy nie potrafimy się odpowiednio „sprzedać”. Nie lubimy się chwalić, mówić głośno o swoich osiągnięciach czy budować wizerunku opartego na autopromocji. Często wolimy, żeby to nasza praca mówiła za nas.
Ania: Czy uważasz, że jesteś bardziej empatyczna niż inni w zespole?
Marta: Tak. Bardzo mocno odczuwam emocje innych ludzi i często intuicyjnie wyczuwam atmosferę w zespole, nawet jeśli nikt niczego nie mówi wprost. Widzę różne zależności między ludźmi, napięcia, niewypowiedziane emocje czy zmianę nastroju drugiej osoby. To trochę tak, jakby odbierało się więcej sygnałów jednocześnie, nie tylko słowa, ale też ton głosu, energię, zachowanie czy sposób komunikacji.
Czasami jest to jednak trudne, bo taka empatia bywa bardzo „nienamacalna”. Nie da się jej łatwo udowodnić czy poprzeć konkretnymi faktami. Zdarza się, że czuję, iż ktoś jest przytłoczony, smutny albo coś przeżywa, więc pytam, czy wszystko w porządku, a w odpowiedzi słyszę: „Nic się nie dzieje”. Podobnie bywa z atmosferą w pracy. Wchodzisz do pokoju i czujesz napięcie albo zmianę energii.
Empatia u mnie szczególnie mocno objawia się też w konkretnych obszarach. Bardzo silnie reaguje na krzywdę zwierząt, niesprawiedliwość wobec ludzi czy brak szacunku do przyrody. Trudno mi przechodzić obojętnie obok cierpienia, agresji czy nieetycznych zachowań.
Empatia, choć bardzo potrzebna, może też prowadzić do przeciążenia emocjonalnego. Trzeba na to uważać jako WWO. Myślę że ja przez lata się już tego trochę nauczyłam i mam takie wrażenie że inni mogą nawet nie widzieć u mnie wyraźnie niektórych cech WWO, bo tj mówiłam poprzednio mam swoje “strategie” i dużo “noszę” też głęboko w sobie.
Ania: Czy zdarza Ci się czuć przeciążenie bodźcami (np. hałas, open space)?
Marta: Oczywiście. Przeciążenie bodźcami to jedna z cech bardzo charakterystycznych dla WWO, choć każdy doświadcza tego trochę inaczej. W moim przypadku ogromny wpływ mają przede wszystkim hałas, chaos wokół czy konieczność skupiania uwagi na wielu rzeczach jednocześnie. Bardzo szybko się rozpraszam, kiedy otoczenie jest zbyt głośne lub intensywne. Dyskomfort potrafi wywołać nawet ostre światło, nieodpowiednia temperatura czy po prostu nadmiar bodźców w jednym czasie.
Dla mnie możliwość skupienia się na pracy jest kluczowa. Lubię działać dokładnie, analizować i pracować w skupieniu, dlatego wszelkie „przeszkadzacze” bardzo obniżają moją efektywność. Kiedy wokół panuje ciągły chaos, trudniej mi się skoncentrować, a to przekłada się nie tylko na samopoczucie, ale też na efektywność zawodową. Myślę, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo przebodźcowanie wpływa na WWO ale też innych neuroatypowych – nie tylko psychicznie, ale również fizycznie.
U mnie organizm dość szybko daje sygnały ostrzegawcze. Migrena jest jednym z najważniejszych znaków, że wszystkiego jest już za dużo i potrzebuję wyciszenia.
Dziś wiem, że z przebodźcowaniem można pracować i że nie oznacza ono, że ktoś „sobie nie radzi”. To raczej kwestia poznania własnego układu nerwowego i stworzenia takich warunków, które pomagają funkcjonować zdrowiej.
Ania: Czy masz jakieś rytuały lub techniki, które pomagają Ci się wyciszyć?
Marta: Tak. Co ważne, nie odkryłam ich od razu. To był proces prób, obserwacji siebie i sprawdzania, co rzeczywiście działa na mój układ nerwowy. Myślę też, że każdy/a WWO będzie potrzebowała trochę innych metod, bo wszyscy inaczej odbieramy bodźce i inaczej się regenerujemy.
Regularnie korzystam z bieżni, ćwiczę pilates i jogę. To sposób na rozładowanie napięcia, stresu i nadmiaru emocji. Ruch bardzo pomaga mi wrócić do siebie, wyciszyć głowę i uspokoić organizm.
Co ciekawe, ogromnie uspokaja mnie też sprzątanie i porządkowanie przestrzeni. Myślę, że wynika to z potrzeby harmonii i odzyskiwania kontroli nad otoczeniem.
Bardzo wyciszam się również przy książkach i dobrych, angażujących filmach. To dla mnie forma odcięcia się od nadmiaru świata i zanurzenia w czymś, co pozwala odpocząć emocjonalnie.
Ogromną rolę odgrywa też natura. Najlepiej regeneruję się na świeżym powietrzu, w swoim ogrodzie, wśród zieleni i zwierząt. Kontakt z naturą daje mi poczucie spokoju, którego trudno szukać w codziennym pędzie.
Do tego ulubiona muzyka, dopasowana do nastroju lub “wyżycie” się artystyczne czyli pisanie, malowanie obrazów, tworzenie grafik lub robienie zdjęć.
Ania: Jak idealne środowisko pracy powinno wyglądać dla osoby wysoko wrażliwej?
Marta: Myślę, że nie istnieje jedno idealne środowisko pracy dla wszystkich osób wysoko wrażliwych, bo każdy z nas funkcjonuje trochę inaczej. Wysoka wrażliwość nie jest przecież gotowym schematem osobowości, ale pewnym sposobem odbierania świata. Dlatego najważniejsze jest przede wszystkim poznanie samego siebie – tego, co nam służy, co nas wzmacnia, a co przeciąża i odbiera energię.
Dla WWO ogromne znaczenie ma świadomość własnych potrzeb, kompetencji i wartości. Bardzo ważne jest też poczucie sensu pracy – WWO potrzebują widzieć głębszy cel w tym, co robią. Trudniej odnaleźć nam się w środowiskach opartych wyłącznie na wynikach, presji czy ciągłym działaniu bez refleksji.
W przypadku WWO szczególnie istotne są elementy związane z odbiorem bodźców i atmosferą. Dla jednych kluczowa będzie cisza i możliwość pracy w skupieniu, dla innych stabilność, dobra komunikacja czy poczucie bezpieczeństwa w zespole. Bardzo ważne są również relacje oparte na szacunku i zdrowa kultura organizacyjna. Toksyczne środowisko, chaos, brak jasnych zasad czy ciągłe napięcie wyjątkowo mocno obciążają WWO.
Myślę też, że idealne środowisko pracy dla WWO to takie, w którym nie trzeba udawać kogoś innego. Gdzie jest przestrzeń na autentyczność, różnorodność i indywidualny styl działania.
Wiele WWO ma ogromny potencjał: są kreatywne, zaangażowane, empatyczne i bardzo odpowiedzialne. Żeby jednak mogły w pełni wykorzystywać swoje mocne strony, potrzebują warunków, które nie będą stale przeciążały ich układu nerwowego.
Dlatego zamiast pytać wyłącznie „jakie środowisko będzie dobre dla WWO?”, warto pytać: „w jakich warunkach ta konkretna osoba może działać zdrowo i efektywnie?”. Bo kluczowym aspektem w efektywności będzie tworzenie takiego sposobu pracy, który wspiera dobrostan i naturalny potencjał człowieka.
Ania: Czy pracodawcy powinni uwzględniać potrzeby wwo? W jaki sposób?
Marta: Zdecydowanie tak. Uważam, że pracodawcy powinni coraz bardziej uwzględniać potrzeby WWO (i nie tylko ich).
Rynek pracy dynamicznie się zmienia. Dzisiaj ludzie są dużo bardziej świadomi siebie, swoich kompetencji, ale też tego, jakie warunki wpływają na ich efektywność i dobrostan. Coraz mniej osób chce pracować wyłącznie „za wszelką cenę”, ignorując własne granice czy zdrowie psychiczne.
Wiele nowoczesnych organizacji już od lat rozwija działania związane z Diversity & Inclusion i właśnie takie firmy często wygrywają dziś na rynku pracy. Pracownicy coraz częściej wybierają miejsca, w których mogą być sobą i czuć się bezpiecznie.
- Myślę, że pierwszym krokiem działań organizacji, powinna być większa świadomość tego, że ludzie różnią się między sobą nie tylko doświadczeniem czy osobowością, ale również sposobem odbierania bodźców, emocji i środowiska pracy. Coraz częściej mówi się o neuroróżnorodności i uważam, że to bardzo potrzebny kierunek.
- Drugim ważnym aspektem jest otwartość i tworzenie środowiska pracy opartego na akceptacji. Nie chodzi o specjalne traktowanie kogokolwiek, ale o budowanie kultury, w której różnorodność jest naturalna i szanowana. Czasem naprawdę niewielkie zmiany: możliwość pracy w skupieniu (np słuchawki czy chillout room), większa elastyczność (hybryda lub zdalna), dobra komunikacja czy ograniczenie niepotrzebnego chaosu, mogą znacząco poprawić komfort i efektywność pracy WWO (a przy okazji i innych).
Ogromną rolę odgrywa też edukacja. Wciąż wiele osób nie rozumie, czym jest wysoka wrażliwość (neuroatypowość) i porusza się w obszarze domysłów, niezrozumienia czy stereotypów. Dlatego warto edukować liderów i zespoły, że ktoś ma inaczej i to jest OKI.
Ania: Jak zmieniło się Twoje podejście do pracy wraz z lepszym zrozumieniem swojej wrażliwości?
Marta: Moje podejście do pracy zmieniło się diametralnie wraz z momentem, w którym lepiej zrozumiałam swoją wysoką wrażliwość. Mam wrażenie, że wcześniej przez wiele lat próbowałam funkcjonować dopasowując się na siłę, a i tak mi to nie wychodziło. Dopiero poznanie tematu wysokiej wrażliwości pozwoliło mi spojrzeć na siebie z zupełnie innej perspektywy: “Aha, to dlatego tak mam!”
Nagle wiele rzeczy zaczęło się układać w całość. Odpowiedziałam sobie na mnóstwo pytań, które nosiłam w sobie od dawna. Zrozumiałam, dlaczego pewne środowiska pracy mnie wyczerpywały, czemu tak silnie reagowałam na chaos, konflikty czy nadmiar bodźców. Zaczęłam też lepiej rozpoznawać, co mnie wzmacnia, daje energię i motywację do działania. To było trochę jak poznawanie siebie na nowo!
Bardzo zmieniło się też moje podejście do własnych kompetencji. Wcześniej wiele swoich cech traktowałam jako problem, a dziś widzę w nich ogromny potencjał. Zamiast walczyć ze swoją naturą, zaczęłam świadomie zastanawiać się, jak mogę wykorzystać ją na swoją korzyść i rozwijać się w zgodzie ze sobą.
Myślę, że zrozumienie własnej wrażliwości było jedną z najważniejszych rzeczy, jakie zrobiłam dla siebie w życiu. Pomogło mi w byciu sobą na 100%.
Ania: Jakie rady dałabyś innym osobom wysoko wrażliwym na rynku pracy?
Marta:
- Przede wszystkim powiedziałabym: poznaj i zrozum siebie. To chyba najważniejszy krok dla każdej WWO. Bardzo długo próbujemy dopasowywać się do świata, który często premiuje szybkość, twardość i ciągłe działanie na najwyższych obrotach. Warto uczciwie przyjrzeć się sobie i odpowiedzieć na pytania: co mnie wzmacnia, a co przeciąża? W jakim środowisku działam dobrze? Jakie mam naturalne kompetencje? Co odbiera mi energię?
- Myślę, że część trudności osób wysoko wrażliwych rzeczywiście wynika z niedopasowanego środowiska pracy, ale część także z naszych własnych schematów, lęków czy braku granic. Dlatego tak ważna jest samoświadomość i gotowość do pracy nad sobą.
- Dałabym też sobie i innym osobom wysoko wrażliwym dużo więcej odwagi do bycia sobą. Bez zakładania masek, udawania kogoś innego czy ciągłego ograniczania się tylko po to, żeby lepiej pasować do otoczenia.
- Na pewno zachęcałabym również do szukania środowisk i kierunków zawodowych zgodnych ze sobą. Nie każde miejsce będzie dobre dla osoby wysoko wrażliwej i to jest w porządku. Czasem największą oznaką dojrzałości jest odejście z miejsca, które nam szkodzi.
- Bardzo ważne jest także wzajemne wsparcie, zarówno innych WWO, jak i ludzi, którzy po prostu są otwarci i empatyczni. Rozmowa, edukacja, czytanie, poszerzanie świadomości naprawdę pomagają. Tutaj polecić mogę na pewno lekturę: Elaine A.Aron, Brene Brown i książkę “Wrażliwiec to ja” (moje najnowsze odkrycie).
Ania: Czego Twoim zdaniem brakuje w dyskusji o wrażliwości w środowisku zawodowym?
Marta: Wciąż najbardziej brakuje prawdziwej otwartości na inność. Nadal bardzo często obserwuję, że ludzie boją się tego, czego nie rozumieją. Kiedy ktoś funkcjonuje inaczej, mocniej odczuwa emocje, potrzebuje większego sensu pracy czy bardziej świadomie dba o swoje granice, bywa oceniany, podważany albo traktowany jak „zbyt wymagający (roszczeniowy)” czy „mało odporny”.
Mam wrażenie, że w wielu organizacjach nadal promuje się jeden „słuszny” model pracownika – przebojowego, zawsze dostępnego, odpornego na wszystko i funkcjonującego bez chwili zatrzymania. Tymczasem ludzie są różni. Jedni działają najlepiej w szybkim tempie i dużej dynamice, inni potrzebują większego skupienia, spokoju czy głębszego sensu wykonywanej pracy. I żaden z tych modeli nie jest gorszy.
Uważam też, że wciąż brakuje dobrej edukacji. Ludzie często nie rozumieją, czym naprawdę jest wysoka wrażliwość, dlatego pojawiają się stereotypy i błędne przekonania. Wrażliwość mylona jest ze słabością!
Im więcej będziemy o tym rozmawiać, edukować i oswajać temat różnorodności, tym mniej będzie lęku przed „innością”.
Bo tak naprawdę większość ludzi nie potrzebuje specjalnego traktowania. Potrzebuje po prostu środowiska, w którym może być sobą bez obawy, że zostanie za to oceniona/ukarana.
wywiad z Martą Woszczyńską
L&D Specialist, Trenerką, HR Business Partner
BIO: Dzięki wysokiej wrażliwości mam ciągły głód wiedzy i nowych wyzwań, wysokie ambicje i perfekcjonizm, zatem moje życie zawodowe to kilka obszarów, które się wzajemnie uzupełniają. Łączę doświadczenie z obszaru HR, L&D oraz tworzenia treści edukacyjnych, koncentrując się na rozwiązaniach wspierających rozwój pracowników. Analizuję, przeprowadzam badania, piszę raporty, zbieram dane, edukuje. Największą satysfakcję daje mi praca nad projektami, w których rozwój przekłada się na realną zmianę tj. lepszą współpracę, większą samoświadomość i bardziej efektywne zespoły. Od wielu lat interesuje się różnorodnością, typami osobowości, narzędziami sprawdzającymi naturalny potencjał i kompetencje (jestem konsultantką DISC D3). Dla WWO: nagrałam podcast, napisałam ebooka, tworzę treści edukacyjne i przeprowadzam szkolenie wspierające (4 filary dobrostanu).