„EBecadło” – książka o employer brandingu bez korpo-bełkotu

„EBecadło” – employer branding bez spiny, za to z głową (i uśmiechem) 😉

Rynek pracy trochę się zmienił. No dobrze! Zmienił się bardzo. Dziś nie wystarczy mieć dobry produkt czy konkurencyjną cenę. Kandydaci i pracownicy patrzą szerzej: na atmosferę, kulturę, wartości i to, czy poniedziałek rano naprawdę musi boleć.

I właśnie w tym miejscu na scenę wchodzi employer branding – już nie jako „fajny dodatek do HR-u”, ale jako pełnoprawny gracz biznesowy. A jeśli ktoś nadal myśli, że to tylko ładne posty na LinkedInie… cóż, czas na małe przebudzenie 😉

Na szczęście pojawiają się publikacje, które pomagają ogarnąć temat bez bólu głowy. Książkę tę przeczytałam osobiście i wróciłam już do niej ze trzy razy conajmniej. Udało mi się też przekonać do jej przeczytania dwóch moich klientów, którzy stwierdzili że jest to super przewodnik dla początkujących, bo opowiada o wszystkim prostym językiem.

Polecam „EBecadło. Elementarz marki pracodawcy” – książka, która robi coś bardzo trudnego: tłumaczy skomplikowane rzeczy… prosto. I bez korpo-bełkotu.

Employer branding: z „miłego dodatku” do must-have

Jeszcze niedawno EB był traktowany jako wsparcie rekrutacji. Dziś? To fundament, który wpływa na wszystko:

  • czy przyciągasz talenty czy tylko ogłoszenia wiszą tygodniami,
  • czy ludzie chcą zostać, czy przeglądają oferty w przerwie na kawę,
  • czy firma ma dobrą opinię, czy raczej „każdy coś słyszał”

Brak działań w tym obszarze szybko się mści – rosną koszty rekrutacji, spada zainteresowanie kandydatów, a reputacja zaczyna skrzypieć.

Z kolei dobrze poukładany employer branding daje coś bezcennego: przewagę, której nie da się łatwo skopiować.

biurko-handlowca-do-wynajecia-laptop-kubek-z-kawa

EBecadło – czyli alfabet, który robi robotę

To, co wyróżnia tę książkę, to forma. Zamiast ciężkich definicji i wykresów – mamy… alfabet.

25 lekcji, każda przypisana do jednej litery i jednego kluczowego tematu. Trochę jak powrót do szkoły, tylko bez sprawdzianów i stresu:

  • A jak Autentyczność
  • K jak Kultura
  • W jak Wartości

I nagle okazuje się, że wszystko zaczyna mieć sens.

Nie ma tu lania wody:

  • są konkretne definicje,
  • są przykłady z życia,
  • są ćwiczenia, które aż proszą się o wdrożenie „tu i teraz”.

Efekt? Czytasz i masz ochotę od razu coś zmienić w swojej firmie.

Zero nadęcia, maksimum sensu

Największa siła tej książki? Styl.

Zamiast:

„strategiczna implementacja wielowymiarowej komunikacji employer brandingowej…”

dostajesz:

„hej, pokaż ludziom, jak naprawdę u Ciebie jest – i tyle”

Brzmi lepiej, prawda?

Do tego dochodzi warstwa wizualna – ilustracje, które sprawiają, że na chwilę zapominasz, że to książka biznesowa. Bardziej jak kreatywny zeszyt niż raport do zarządu.

Szczerze? Gdyby wszystkie materiały HR tak wyglądały, onboarding byłby o wiele bardziej doceniany przez większą liczbę firm.

A teraz najważniejsze: o co w tym wszystkim chodzi?

Z całej tej „alfabetowej podróży” wyłaniają się trzy kluczowe rzeczy:

  • Autentyczność
    Nie da się udawać fajnej firmy. Prędzej czy później ktoś to sprawdzi i wtedy robi się niezręcznie.
  • Transparentność
    Mówienie tylko o plusach to za mało. Kandydaci doceniają szczerość nawet jeśli oznacza to pokazanie wyzwań.
  • Doświadczenie
    Każdy kontakt z firmą ma znaczenie: od ogłoszenia o pracę, przez rozmowę rekrutacyjną, aż po pierwszy dzień w pracy.

To nie kampania. To codzienność. Każdy krok ma znaczenie. Daje to pełny obraz panującej kultury i działań firmy. I niezależnie czy rozmawiasz z szefem, z działem HR, czy z sekretarką, już na etapie rekrutacji jesteś w stanie wiele się dowiedzieć o tym, co nigdzie nie opublikowane.

Dla kogo jest „EBecadło”?

Dla wszystkich, którzy:

  • działają w HR, marketingu albo zarządzaniu,
  • chcą budować sensowną markę pracodawcy,
  • mają dość korpo-słownika i „strategii do szuflady”,
  • lub po prostu chcą zrozumieć, o co chodzi w tym całym employer brandingu.

I co ciekawe – działa też na osoby „spoza branży” (tak! sprawdziłam osobiście!). Bo jeśli coś jest dobrze napisane, to jest dobrze wytłumaczone.

Podsumowanie (czyli krótko i konkretnie):

  • jest lekko,
  • jest konkretnie,
  • jest mądrze, ale bez zadęcia,
  • i naprawdę chce się to czytać.

A przede wszystkim – chce się po tym działać.

Na koniec jedno pytanie

Employer branding już dawno przestał być opcją.

Więc dziś pytanie nie brzmi:
czy warto go robić?

Tylko:
czy Twoja firma może sobie pozwolić, żeby tego nie robić?

I jeśli po tej lekturze odpowiedź brzmi „raczej nie”… to znaczy, że wszystko zadziałało dokładnie tak, jak powinno 😄

 

Tu możesz zamówić swój egzemplarz: https://firma.e-tutor.pl/ebecadlo

Wiedza to dopiero pierwszy krok. Teraz czas na działanie!

Jeśli po lekturze bloga widzisz, że Twoja sprzedaż wymaga uporządkowania lub nowego podejścia, zapraszam do kontaktu. Pomagam firmom przełożyć teorię i pomysły na realne wyniki w codziennej praktyce handlowej.

Przewijanie do góry