Przedsiębiorca kontra marketingowiec: dlaczego ta współpraca tak często nie działa?

W teorii mają wspólny cel.
W praktyce – często mówią w zupełnie innych językach.

Przedsiębiorca chce efektów „na już”, najlepiej przy minimalnych nakładach.
Marketingowiec chce danych, strategii i czasu, by te efekty wypracować.

Niby prosta układanka, a jednak jedną z najczęstszych frustracji w firmach jest właśnie… współpraca między biznesem a marketingiem.
Dlaczego? Bo obie strony widzą tylko fragment układanki.

Po stronie przedsiębiorcy – chaos, presja i złudzenia

Właściciel firmy najczęściej działa dynamicznie: szybko, krótko, zadaniowo.
Wydaje polecenia jednym zdaniem, ale oczekuje rozwiązań rodem z globalnych kampanii. Nie ma procesów komunikacji, nie ma spójnej oferty, a marketing ma to „pięknie sprzedać”.

Pojawiają się też złudzenia:
– że marketing to magia,
– że wystarczy jeden viral,
– że za 500 zł da się zbudować wizerunek, który inni budują latami,
– że jak post ma mało lajków, to cały marketing „nie działa”.

Często dodatkowo:
– kierunek strategii zmienia się co tydzień,
– decyzje zapadają emocjonalnie,
– specjalista jest postrzegany jako dodatek, a nie partner,
– budżet nie istnieje, ale oczekiwania – ogromne.

W takim otoczeniu trudno o spójne działania.

Po stronie marketingowca – brak danych, brak wsparcia, brak sensu

Marketingowiec natomiast zwykle zaczyna z pustymi rękami. Brakuje mu informacji o biznesie, danych sprzedażowych, celów, historycznych kampanii. Często nikt nawet nie ma czasu z nim porozmawiać. Ma odpowiadać za wszystko: social media, grafiki, reklamy, stronę, eventy, PR, rekrutację… i jeszcze wymyślić cud, ale bez narzędzi i budżetu.

Anna Baron handlowiec makijaż

Każda inicjatywa spotyka się z pytaniem „a po co to?”, a zmiany w firmie są komunikowane mu dopiero wtedy, gdy trzeba je „już jutro wypromować”.

Z czasem pojawia się frustracja, demotywacja i poczucie, że to praca w trybie ciągłego gaszenia pożarów.

A przecież marketing bez współpracy nie istnieje.

Skąd ten konflikt?

To nie brak kompetencji.
To nie „zła wola”.
To różnica perspektyw.

Przedsiębiorca myśli: „Marketing ma sprzedawać — teraz.”
Marketingowiec myśli: „Marketing ma budować — konsekwentnie.”

Przedsiębiorca działa intuicyjnie.
Marketingowiec analitycznie.

Przedsiębiorca widzi pojedynczy post.
Marketingowiec widzi cały proces.

Dopóki nie połączą tych światów — będą się mijać.

Jak to naprawić? Klucz jest banalnie prosty

Chociaż brzmi jak truizm, najważniejsze są trzy rzeczy:

1. Komunikacja – prawdziwa, a nie symboliczna.

Marketing potrzebuje informacji. Przedsiębiorca potrzebuje zrozumienia procesu.
Bez tego żadna strategia nie powstanie.

2. Wspólne ustalenie celów i priorytetów.

Nie „róbmy wszystko naraz”, tylko „róbmy to, co faktycznie przyniesie efekt”.

3. Zaufanie do kompetencji drugiej strony.

Marketingowiec to nie grafik od postów.
Przedsiębiorca to nie czarodziej od budżetów.
Obie strony są sobie potrzebne.

spotkanie firmowe sala konferencyjna

Puenta?

Marketing nie jest magiczną różdżką.
Biznes nie jest ruletką.

Jedno bez drugiego nie zadziała.

Gdy przedsiębiorca zrozumie procesy, a marketingowiec otrzyma narzędzia, dane i choć odrobinę wsparcia — dopiero wtedy dzieje się prawdziwa praca, która daje efekty.

Bo współpraca nie psuje się sama.
Psuje ją brak rozmowy.
A naprawia… najczęściej jedna szczera rozmowa więcej.

Masz pytania dotyczące marketingu lub sprzedaży? Zapraszam do kontaktu.

Wiedza to dopiero pierwszy krok. Teraz czas na działanie!

Jeśli po lekturze bloga widzisz, że Twoja sprzedaż wymaga uporządkowania lub nowego podejścia, zapraszam do kontaktu. Pomagam firmom przełożyć teorię i pomysły na realne wyniki w codziennej praktyce handlowej.

Przewijanie do góry